.

 

      Ks. prof. dr hab. Jerzy Misiurek

 

Duchowość Sł. Bożej Anny Jenke
(1921 -1976)

 

 

       Przedstawicielką polskiego laikatu na drogach osiągania doskonałości życia chrześcijańskiego jest nauczycielka z Jarosławia - Anna Jenke. Jej wychowawczo-dobroczynna działalność znana jest dobrze tym, którzy się z nią zetknęli. Programem jej życia i działalności była szczególna troska o dzieci z domów zaniedbanych moralnie i z rodzin rozbitych. Natomiast fundamentem jej życia duchowego była głęboka wiara osadzona na żywej więzi z Bogiem. Wyraz temu dawała także w swoich notatkach, zwanych dzienniczkami, pisanymi w formie pamiętników, a zwłaszcza w notatkach rekolekcyjnych i rozważaniach modlitewnych. Pisma te zebrano i wydano jako Dzienniczki i rozważania (Rzeszów-Jarosław 1997), staraniem Towarzystwa Przyjaciół Anny Jenke w Jarosławiu. Uwagę zwraca również zachowana w rękopisie korespondencja Anny Jenke do różnych osób, jak też jej artykuły zamieszczane w różnych czasopismach. W świetle tych pism dostrzegamy jasno rozwój jej życia duchowego aż po szczyty świętości.

 

Teocentryzm życia duchowego

       W początkowych notatkach zarówno rekolekcyjnych, jak w dzienniczkach uwidacznia się zwłaszcza teocentryczna pobożność Anny Jenke. Jako harcerka odnotowała w swoim dzienniczku z 1933 r., że swoje życie pragnie poświęcić służbie dla Boga i Narodu. Dewizie tej pozostała na zawsze wierną, a w Nim pokładając swą ufność. Wierzyła, że "z pomocą Boga Najwyższego" uda się przeżyć okres wojennej zawieruchy.

       W notatkach rekolekcyjnych z przełomu 1935/36 zapisała: "Sensem naszego życia jest Bóg w swej niepojętej dobroci. On chce być naszym przyjacielem. Dla nas stworzył to cudne niebo i ziemię, a w zamian żąda miłości". Tę myśl uzupełnia stwierdzeniem: "Bóg jest najlepszym naszym przyjacielem i powinniśmy się Mu zwierzać ze zmartwień i radości". Wynika stąd, że już w tym okresie swego życia Anna Jenke nawiązała bliski kontakt z Bogiem. Miała też świadomość, że "grzech ciężki jest straszną obrazą Boga". Wskutek tego nie chciała zrywać z Nim przyjaźni.

       Boga odkrywała w pięknie świata stworzonego. W związku z tym odnotowała w swym dzienniczku pod datą 6 października 1940 r. takie słowa: "Najlepiej lubię myśleć o Bogu w wieczór gwiaździsty - wtedy widzę, jakim bezmiarem jest Bóg, a jakim pyłkiem ziemia, a co dopiero my. I dla nas Bóg jest tak cierpliwy".

       Boga pragnęła ukochać całym swym sercem, skoro w dniu 10 listopada 1940 r. zaznaczyła: "O Boże mój, kiedy ja Ciebie ukocham nade wszystko, kiedy nauczę się wykorzystywać każde natchnienie". Wyrazem jednak umiłowania przez nią Boga była chęć pełnienia Jego woli. Wspominając uroczystości zaślubin swego krewnego pod koniec grudnia 1940 r. pisała m. in.: "Ciekawam, jakie drogi Pan Bóg dla mnie zakreślił, ale chyba nie małżeństwo. Zresztą - Wola Boża!". Nieco dalej dodała: "Chcę ukochać taką drogę, jaką mi Bóg dał". Czyniła też postanowienia pełnienia woli Boga i wyrzucała sobie, że nie zawsze się jej to udawało: "Słowo Boże pada do mojego serca jak na skalisty grunt, kiełkuje i to nawet intensywnie, ale w chwili pokus i próby - klapa całkiem - pokazuje się czym jestem. A w tym miesiącu miałam specjalnie pełnić Wolę Bożą, choć by była i gorzka, a tymczasem dogadzam sobie tylko i jem dobre rzeczy". Znamienne także są słowa jakie zapisała pod datą 12 października 1941 r. związane z dalszą jej nauką: "Jeżeli Bóg chce, bym tak dalej nic nie zgruntowała, to się chętnie zgadzam; wolę dojść do Niego bez wiedzy, aniżeli z mądrością do piekła (...). Jeżeli pomyślę jak inni ludzie cierpią, to mój brak tego, czego bym pragnęła, wydaje mi się maleńką muszką i niczym". Wszysto to świadczy o wysokim stopniu doskonałości, jaki osiągnęła Anna Jenke już w okresie młodzieńczym.

 

Chrystocentryzm duchowości Anny Jenke

       Wiele notatek Anny Jenke świadczy o jej szczególnej czci i miłości dla Osoby Jezusa Chrystusa. Uważała ona, że Bóg wyraził swą miłość w sposób czytelny i zrozumiały poprzez swojego Syna, który stał się nam bliskim w tajemnicy Wcielenia. Przeżywanie nocy Bożego Narodzenia zmierzać powinno do wewnętrznej przemiany, do "przeobleczenia się w zbroję światła", do życia Ewangelią Chrystusa. Pomocą ku temu służy duch pokuty i wewnętrznego uniżenia. Podziwiając narodzenie Syna Bożego, Anna pod datą 25 grudnia 1940 r. w swoim dzienniczku odnotowała, że "wszyscy cierpiący i wygnani powinni się czuć blisko Dzieciątka Bożego", który powodowany miłością do ludzi "postanowił przyjść na świat": "On się nam daje cały - Miłość Boża wielka". I zaraz dodaje: "Narodzić się dobrowolnie dla innych w żłóbku i umrzeć na krzyżu mógł tylko Bóg, którego Serce tak bardzo umiłowało ludzi, a my zapominamy o tym".

       Pragnęła, by Chrystus był "Przewodnikiem" jej życia: "Pan Jezus chce i może mnie prowadzić - trzeba tylko oddać Mu rękę i prosić o przewodnictwo w tej uciążliwej podróży". Charakterystyczna jest jej prośba wyrażona w notatkach rekolekcyjnych z przełomu 1934 i 1935 r., świadcząca o jej woli całkowitego poświęcenia się Jezusowi: "Rozpal w naszych sercach płomienną miłość ku Sobie, gdyż wiemy, że gdy się kogoś kocha, to pragnie się zupełnie Jemu poświęcić. Pragnę być Twoja, Jezu!". A nieco dalej: "Jezusku! Jezusku! Ulituj się nade mną, pragnę Cię kochać i być już zawsze dobrą. Chcę Cię gorąco wielbić i nigdy już nie obrażać". Są to słowa dorastającej dziewczyny wrażliwej na dobro i miłość, szczerze pragnącej kochać Jezusa. Jednocześnie też świadczą one o głębokim przeżywaniu rekolekcji i nauk, jakie były kierowane do młodzieży.

       W swoim dzienniczku pod datą 15 września 1940 r., Anna Jenke zapisała po przeczytaniu jednej z książek o treści religijnej takie słowa: "Pan Jezus nas ukochał tak, że jako nasz Pan Najwyższy przyjął niewolniczą siermięgę; za nas cierpiał, żebyśmy byli chociaż świętsi i więksi od Niego, ale jesteśmy tak podli i mali, a nie zawahał się oddać życie za nas".

       Świadomość tej wielkiej miłości Zbawiciela do człowieka towarzyszyła jej przez całe życie, skoro w modlitewnych rozważaniach z 1971 r. pisała: "Wielki Post. Chrystus zbawiający świat przez swoją Mękę czeka na mnie. Krwawy pot w czasie modlitwy w Ogrójcu zrasza Jego skronie. Judasz pocałunkiem pieczętuje zdradę, żołnierze zaciekle biczują. Zapada wyrok skazujący, a Bóg-Człowiek umiłowawszy swoich, do końca ich umiłował".

       Trwając na modlitwie, zadawała sobie jednak pytania: "Serce Boga-Człowieka i Serce Bożej Matki niech będzie punktem centralnym dla moich osobistych przemyśleń i modlitwy. Jakie wartości reprezentuje moje ludzkie serce? Ku czemu się skłania? Czy zdolne jest do ofiar? Czy ponad wszystkie rzeczy stworzone kocha Boga Ojca, Syna i Ducha Świętego?". Potem jednak wyjaśniała, jak powinna wyglądać ta miłość i w czym winna się wyrażać: "Kochajmy Go w modlitwie, słowie, czynach, w całej postawie życiowej (...). Dobroć w różnych wymiarach i życzliwość, uczynność, przyjaźń, ofiarność, delikatność - niech będzie przez nas realizowana na co dzień. W duchu miłości otwierajmy swoje serca na potrzeby naszych braci - wszystkich bliźnich i jeśli nie inaczej, to teraz modlitwą błagajmy i pomagajmy".

       Pod wpływem nauk rekolekcyjnych głoszonych przez jezuitów, młoda Anna Jenke pragnęła naśladować Jezusa Chrystusa w Jego pokorze i uniżeniu, a także przyjmowaniu bez szemrania codziennych cierpień i krzyży. Pisała: "Umęczonego Jezusa należy szukać w naszym własnym krzyżu i cierpieniu". A przy tym wyrażała pragnienie: "Chciałabym mieć zawsze słodkiego Jezusa w sercu swoim i robić tylko to, na co On pozwoli. Żyć z Jezusem w sercu i z Matką Bożą - to moje pragnienie". Była przekonana o tym, że "jeśli człowiek ochrzczony chce przeżywać swoje chrześcijaństwo, musi całe życie przeżywać z Chrystusie. Jeśliby zgubił Chrystusa, musi Go odnaleźć".

       W szczególny sposób przeżywała Anna Jenke Misterium Paschalne Chrystusa, Jego mękę, śmierć i zmartwychwstanie. W swych rozważaniach modlitewnych pisała m. in.: "A trzeciego dnia o świcie Chrystus zmartwychwstał. Gdyby nie ten fakt, próżna byłaby nasza wiara. Dlatego też trzeba nam przeżyć radość i chwałę tego dnia nie tylko w tryumfalnej procesji rezurekcyjnej, ale tak, jak uczniowie idący do Emaus w gospodzie przy łamaniu chleba - my przy wspólnym eucharystycznym stole (...). Przyobleczmy się w Chrystusa i bądźmy zaczynem nowym". A na innym miejscu zaznaczyła: "Żadna radość nie jest tak pełna światłości jak radość wielkanocna". Nawiązując do sceny spotkania Chrystusa zmartwychwstałego przez uczniów zdążających do Emaus, dodała: "Zostań z nami przez Eucharystię i daj nam łaskę głodu Najświętszego Chleba, nie tylko nam modlącym się tej nocy, ale i tym braciom naszym, którzy o to jeszcze nie proszą - całej naszej parafii i jeszcze szerzej - diecezji, Ojczyźnie".

       Uroczystość wielkanocna jest - według Sł. Bożej - radosnym wezwaniem do porzucenia wszelkich smutków i niepokojów: uroczystość ta krzepi naszą nadzieję. Trzeba być gotowym na przeżywanie "procesji" przez każdego z nas do domu Ojca w niebie, bo "Jezus żyje. Nie ma samotności ani rozpaczy. Jest wielka nadzieja dla każdego. Dla mnie także w moim smutku, w mojej bezradności, w moim niepokoju". Zrozumiałe zdaje się zatem pragnienie Anny Jenke, jakie wyraziła przedtem w swoich rekolekcyjnych rozważaniach: "Chciałabym odtąd już nie grzeszyć ciężko, aby Pan Jezus patrząc na mnie nie musiał żałować świętej Krwi za mnie przelanej". To pragnienie było wyrazem bezgranicznej miłości Zbawiciela ze strony Sługi Bożej.

 

Eklezjalny wymiar duchowości

       Duchowość Anny Jenke charakteryzuje również wymiar eklezjalny. Wychowywana w rodzinie katolickiej i będąc pod wpływem sióstr niepokalanek, miała świadomość swej współodpowiedzialności za Kościół. Już w notatkach rekolekcyjnych z 1936 - 1937 r. poczyniła uwagę: "Powinniśmy się tak ustosukować do Kościoła, abyśmy mogli zawsze i wszędzie z odwagą stawić czoło wszelkich zarzutom Mu stawianym. Również nie powinniśmy pozwalać, aby w naszej obecności krytykowano kapłanów". Myśl tę ponawiała w rozważaniach modlitewnych w 1969 r., gdy pisała: "Włączając się osobiście w Akt Oddania Narodu w macierzyńską niewolę Maryi za wolność Kościoła, przyjmę na siebie współodpowiedzialność za jego rozwój w Polsce i na świecie. Sprawy Kościoła będę uważać za moje własne. Wspierać będę Kościół słowem i życiem, modlitwą i ofiarą, odważnym przyznawaniem się do Niego i obroną Jego praw. Będę żywym i czynnym członkiem Kościoła przez trwanie w Łasce, wierność Chrystusowi i posłuszeństwo Ewangelii, którą będę często czytać i innym opowiadać". Powyższe słowa wskazują, że Anna Jenke brała głęboko do serca program moralnej odnowy Narodu nakreślony przez Prymasa Tysiąclecia kard. Stefana Wyszyńskiego i Episkopat Polski.

       Kościół nie był dla niej rzeczywistością abstrakcyjną, skoro zaraz potem dodała, iż gorącą modlitwą obejmuje: "Ojca św. Pawła VI, Kościół Katolicki w Holandii z jego wszystkimi problemami i niepokojami, katolików i protestantów w Irlandii, aby nastąpiło przyjazne uspokojenie i jedność, kapłanów-misjonarzy i ludy III świata, gdzie nędza i głód, naszą diecezję i Ks. Biskupa Ignacego, alumnów wszystkich lat, nowe powołania kapłańskie, naszą parafię dużą i małą, księdza proboszcza i wszystkich kapłanów tak bardzo ofiarnie pracujących, wszystkie serie rekolekcji, by owoce przyniosły sięgające w wieczność (...), nasze rodziny, bliskich i drogich o łaski według potrzeb każdej duszy, młodzież i dzieci (...)". Wszystko to wskazuje, że Sługa Boża żyła problemami Kościoła swoich czasów.

       Zgodnie z życzeniami Episkopatu Polski, Anna Jenke w szczególny sposób wzywała do modlitwy za kapłanów, aby "zasłonić ich przed mocami ciemności", bo "potęguje się zło, nienawiść, niewiara społeczności, rozwiązłość, zeświecczenie, nieposłuszeństwo wszelkiej władzy Boskiej i ludzkiej, zaplanowany przez wrogie Kościołowi siły, bunt generalny przeciw wszystkiemu zwany kontestacją, to wielki front ataku". Zachęcała również do modlitwy "o łaski dla Pawła VI, całego Kościoła, zdążającego w duchu soborowej przemiany ku odnowie życia z Chrystusem i w Chrystusie". Sądziła słusznie, że "Duch Święty ma bogate Dary dla dzisiejszego posoborowego Kościoła" i dla niej osobiście. Toteż czynnie włączyła się w ruch Pomocników Maryi Matki Kościoła, aby też osobiście przeżyć "cenę odpowiedzialności za Kościół, za Ojczyznę, rodzinę, dom rodzinny, miasto i środowisko".

       Eklezjalny wymiar duchowości Anny Jenke przejawił się nie tylko w modlitwie i apostolskiej działalności, ale także w jej uczestnictwie w życiu sakramentalnym. W szczególny sposób przeżywała sakrament pokuty i Eucharystię. W notatniku rekolekcyjnym z lat 1936 - 1937 pisała, że "grzech może być zgładzony jedynie przez spowiedź i dlatego jest ona największym dobrem i owocem miłosierdzia Bożego (...). Szczęście i spokój wewnętrzny możemy uzyskać jedynie przez szczerą i godnie odprawioną spowiedź". Nieco wcześniej, bo podczas rekolekcji 1934/35 odprawiła ona spowiedź generalną, aby "mieć już całą przeszłość jasną". Do spowiedzi tej pilnie się przygotowywała, toteż po jej odprawieniu mogła napisać: "Spowiedź. Co za szczęście! Boże! Jak nieskończone jest Twoje miłosierdzie!". Rekolekcje odprawione wówczas były dla niej wielkim duchowym przeżyciem, skoro napisała: "Nie chcę biczować i przebijać Pana Jezusa do krzyża. Nie będę nigdy grzeszyć ciężko! Maleńko Boża, składam to postanowienie u Twych stóp! Pomagaj mi zawsze i wspieraj". Spowiedź generalną odprawiła ronież w marcu 1940 r.; spowiedź ta stanowiła w jej życiu "punkt zwrotny", skoro w dwa lata później pisała o wielu łaskach, jakich od tego czasu doznała od Boga".

 

Maryjny charakter duchowości

       Duchowość Anny Jenke naznaczona jest głębokim rysem maryjnym. Maryjność powiązała ona w sposób umiejętny z pobożnością chrystocentryczną i wymiarem eklezjalnym. Jest rzeczą znamienną, że spotkania z grupą ludzi, którzy pragnęli poszukiwać głębszego życia duchowego i zobowiązywali się do specjalnej modlitwy w intencji Kościoła Chrystusowego, Ojczyzny i w innych aktualnych sprawach odbywały się od wiosny 1969 r. w pierwsze soboty miesiąca poświęcone, jak wiemy, szczególnej czci Maryi i Jej Niepokalanego Serca. Tego rodzaju forma apostolatu zainicjowana przez Annę Jenke skupiała ok. 80 osób.

       Na pogłębienie kultu maryjnego przez Annę Jenke wywarł wpływ niewątpliwie jej pobyt w gimnazjum ogólnokształcącym (od 1933 r.), kierowanym przez siostry niepokalanki; 9 lipca 1939 r. wzięła ona udział ze swoją rodziną w uroczystościach koronacji figury Matki Bożej w Jazłowcu, której dokonał Prymas August Hlond. W swoim dzienniczku pod tą datą pisała: "Uroczystości wspaniałe (...). Msza św. pontyfikalna. Prymas Hlond koronował. Matka Boska cudna - ten złoty diadem z diamentem - pyszny. Wzruszenie wielkie. Niezapomniane chwile". W notatkach rekolekcyjnych podała zdania świadczące o jej bliskich, wprost "zażyłych" kontaktach z Matką Najświętszą, choć były to lata gimnazjalne. Wzbudzając określone postanowienie poprawy swego życia, odnotowała: "Maleńko Boża, składam to postanowienie u Twych stóp!. Pomagaj mi zawsze i wspieraj!", albo też: "Maleńko Boża i św. Tereniu, dopomóżcie mi w tym postanowieniu", i: "Mateńko Boża, wspomóż moją wolę i daj, żebym odtąd życie Tobie poświęciła". Podobne myśli spotykamy w jej dzienniczku. Pod datą 20 lipca 1943 r. pisała m. in.: "Naucz mnie Mateńko Boża, nie być faryzeuszem, który daje to, co mu zbywa, ale dawać choć trochę ze siebie, dawać wszystko jeśli Bóg zechce. Umieć zrezygnować ze swoich marzeń, zwyczajów, upodobań, umieć dostosować się do innych, umieć dać wszystkie grosze ze swojej mizernej sakiewki".

       Wśród rekolekcyjnych postanowień z 1939 r. Anna Jenke wymieniła i takie: "Kochać Matkę Bożą i Jezusa i pytać się Ich o wszystko". Postanowienie to realizowała codziennie, zwłaszcza przez modlitwę różańcową. Z okazji święta Matki Bożej Różańcowej w październiku 1940 r. zaznaczyła, że "przy odmawianiu różańca, pierwszy wieniec jest z róż białych, drugi z czerwonych, a trzeci ze złotych jaśniejących". Natomiast w ramach modlitewnych rozważań wzywała uczestników spotkań: "Na nowo odkryjmy w różańcu siłę. Weźmy różaniec do ręki mocno i z ufnością (...). Różaniec biorę do ręki i w duchu - poprzez intencje - różańcem owijam całą kulę ziemską smutną, rozdartą, pełną wojen i cierpień, wątpliwości i niewiary. Moją ufność składam u stóp Twoich i wierzę, że przez Ciebie, Matko Boża - przyjdzie ratunek, światło, pomoc. Dla mnie i dla wielu serc. Tylko pomóż mnie dobrze odczytać głębię tajemnic Różańca i naśladować Ciebie w moim życiu". Wezwanie do modlitwy różańcowej ponawiała także w październiku 1973 r.: "Odczytajmy na nowo Różaniec! Lurd i Fatima woła: Pokuty!: Odmawiajcie Różaniec!".

       Analizując rozważania modlitewne Anny Jenke widzimy, że są one jedną wielką modlitwą do Boga przez wstawiennictwo Maryi Królowej Polski. Ich Autorka poddała analizie słowa "Apelu Jasnogórskiego", zatrzymując się nad wyrazem: "czuwam". W jej interpretacji słowa te nabierają praktycznego znaczenia, skoro - jak pisała - "czuwam, rezygnując z kilku kwadransów snu i odpoczynku; czuwam, by intensywnie myśleć, analizować, przepraszać, zrobić dobre postanowienia na cały miesiąc, oddać Ci hołd należny jako Matce Bożej i naszej Królowej (...)". Zapraszała ona Maryję, by weszła w nasze życie rodzinne, zawodowe, towarzyskie, społeczne, by otwierała nasze oczy na prawdę, cierpienie, łzy, samotność, uczciwość, obojętność, dobroć i życzliwość. Przeżywając szerzące się zło, prosiła: "Zaradź złu, które się szerzy: laicyzacja, niewiara, nienawiść, niemoralność, nietrzeźwość". Pragnęła, by naród polski konsekwentnie realizował zobowiązania płynące ze Ślubów Jana Kazimierza.

       W myśl hasła: "Przez Maryję Królowę Wszechświata do Jezusa Króla Miłości" wzywała uczestników sobotnich spotkań, by z Maryją trwać na modlitwie i przez Nią zdążać do Chrystusa. Włączyła się także w akcję duchowego przygotowania diecezji przemyskiej, a zwłaszcza miasta Jarosławia na przyjęcie Matki Bożej Jasnogórskiej w symbolach pustej ramy, płonącej świecy i Ewangelii. Mówiła: "Jeśli możesz dzisiejszej nocy godzinę przeznaczyć na rozmowę z Matką Bożą, wiedz, że to czas łaski i ciesz się. Zbliża się godzina, kiedy oko w oko spotkamy się z Nią w symbolach nawiedzenia w naszym mieście i dlatego już dziś, zaczynając Nowennę przed Jej przyjściem do naszego miasta, zmobilizujmy wszystkie siły woli, umysłu i serca, by godnie z miłością i czystością intencji wyjść Jej na spotkanie, by wyprosić łaski dla siebie i wszystkich mieszkańców Jarosławia: łaskę wiary i życia nią na co dzień, łaskę trzeźwości i cud wyrwania z nałogu pijaństwa wielu (...), o przemianę serc w tych środowiskach, gdzie do tej pory panuje nieszczerość, zazdrość, anonimy, o łaskę zdrowia moralnego dla wielu młodych i dzieci, o ratunek w trudnych godzinach samotności i słabości woli(...)". Modlitwę tę kończył jej apel: "Przygotujmy się do lipcowego Nawiedzenia przez codzienną modlitwę Magnificat i codzienny dobry czyn w domu i w pracy. Poddajmy innym tę myśl".

       Skoro przygotowania do peregrynacji Maryi w Jej symbolach spotkały się z tak wielkim zaangażowaniem ze strony Anny Jenke, można jedynie wyobrażać sobie radość z samego przeżycia tego wydarzenia. W pierwszą sobotę sierpnia 1971 r. pisała o obecności przed obrazem Maryi, aby Jej "podziękować za czas Nawiedzenia w naszym mieście i całej diecezji: za ożywienie wiary, za radość serc, które wróciły do Boga, za 35 000 Komunii św. rozdanych w czasie Nawiedzenia, za skarb wiary, który przenosimy pełni ufności w drugie Tysiąclecie naszej polskiej rzeczywistości". Wielbiąc Boga w Trójcy Jedynego za to, że nam dał Maryję za Matkę, dodała: "Jakże nam teraz łatwo jednoczyć się w duchu na modlitwie z tą parafią, gdzie dzisiejszej nocy trwają wszyscy na modlitwie z racji Twego Matko Boża - Nawiedzenia, gdy o 12 w nocy zacznie się Pasterka Maryjna, włączmy swoje bardzo osobiste intencje w ich wspólne, parafialne, diecezjalne i ogólnopolskie".

       Zauważamy, że Annie Jenke nie była obca praktyka maryjnego niewolnictwa, skoro w maju 1972 r. modliła się do Maryi: "Weź nasze serca w niewolę Twojej miłości i spraw, abyśmy pojęli sens nadprzyrodzony tego terminu. Prowadź swój naród, który właśnie Ciebie obrał sobie za Królową i Panią". Niewątpliwie, było to echo zachęty ze strony Episkopatu Polski, a zwłaszcza Prymasa Tysiąclecia, dziś także kandydata na ołtarze.

       Maryjny rys duchowości Anny Jenke wyraził się również w naśladowaniu Maryi, do czego zachęcała grono swoich przyjaciół. Uważała, że Maryja jest najwspanialszym wzorcem do naśladowania, a jednocześnie ratunkiem dla współczesnego świata i naszej Ojczyzny. W związku z tym kierowała do Maryi gorącą prośbę: "Matko Boża, weź w Twoje najświętsze dłonie losy mojej duszy, mojej rodziny, parafii, całej Ojczyzny na dzisiaj i na wieczność. Zaradź złu, które tkwi we mnie, w nas! Ucz nas naśladować Ciebie w życiu, w konkretnych sytuacjach, uzewnętrzać swój katolicyzm CZYNEM, ciepłą dobrocią, życzliwością, wychodzeniem naprzeciw. Bądź wzorem, zwłaszcza wtedy, gdy mamy podjąć trud, przykrość, obowiązek, abyśmy uczynili to chętnie, z uśmiechem, pogodnie, z pełnym zaangażowaniem. I dalej, bądź nam wzorem modlitwy".

       Obok Maryi, Anna Jenke wskazywała na wzory świętych Pańskich, znanych z kalendarza liturgicznego i czczonych przez Kościół w poszczególnych miesiącach. W szczególny jednak sposób odwoływała się do postawy życia św. Teresy od Dzieciątka Jezus, św. Maksymiliana Marii Kolbego, bł. Piotra Jerzego Frassatiego, św. Ignacego Loyoli, a także Matki Teresy z Kalkuty. Można sądzić, że ich postawę wobec Boga i bliźnich starała się odwzorowywać w swym życiu.

       Na zakończenie warto podkreślić, że z głębokiej wiary Anny Jenke wypływało całe jej życie duchowe przepojone dobrocią i miłością, poszanowaniem każdego człowieka. Ona była świadoma, że "wiara bez uczynków jest martwa" (Jk 26). Tak więc w życiu jej przejawiał się dynamizm wiary, mający swe odzwierciedlenie w czynach. Hołdowała ignacjańskiej zasadzie: "magis" i "melius". W gruncie rzeczy jej duchowość ma cechy wyraźnie ignicjańskie. Z jednej strony duchowość tę cechuje teocentryzm, ukierunkowanie swego życia na Boga w Trójcy jednego, z drugiej zaś - chrystocentryzm. Chwała Boża może wzrastać, bo człowiek może stawać się coraz lepszy i może bardziej służyć Bogu. W życiu człowieka, jak chciał św. Ignacy Loyola, chwała Boża przejawia się wtedy, gdy stara się on pełnić wolę Boga i z nią uzgadniać swoją wolę. Także służba Chrystusowi w Kościele, troska o zbawienie ludzi i o doskonalenie siebie wpływają na wzrost chwały Bożej. Im więcej dobra w ludziach i w świecie, im więcej w człowieku podobieństwa do Stwórcy, tym większa jest chwała Boża. Tak pojmowała swą drogę do doskonałości kandydatka na ołtarze Anna Jenke. Natomiast jej duchowość maryjna wiąże się ściśle z polską religinością i jest odbiciem nauczania Polskiego Episkopatu z kard. Stefanem Wyszyńskim na czele. Pogłębiły ją obchody polskiego Millenium i peregrynacja Jasnogórskiej Pani w symbolach nawiedzenia. Duchowość ta ma u niej silne podstawy teologiczne i jest powiązana ze zbawczym dziełem Chrystusa i założonego przez Niego Kościoła. Pisma jej są całkowicie zgodne z nauczaniem Kościoła w zakresie życia moralnego i prawd wiary. Można sądzić, że to właśnie dzięki ich wiernemu zachowywaniu Anna Jenke osiągnęła wysoki stopień doskonałości i świętości życia.

 

Źrodło: Słoneczna Skała. Kwartalnik o wychowaniu. Nr 37 (VII-IX) 2001 r.

 

 

 

 


  • Centralne Uroczystości Roku Jubileuszowego Sł. Bożej Anny Jenke

    Powrót do Strony Głównej