Mistyka s. Klary Fietz

 

Sługa Boża Siostra Klara Fietz (1905 - 1937)

       Utalentowaną nauczycielkę i obdarzoną łaskami siostrę zakonną wyróżniał wysoki stopień miłości Boga i bliźniego, którą była przepełniona, oraz cechowało ją głębokie życie wewnętrzne, łączność z Bogiem, co jednak było niezauważalne w ramach jej normalnego życia zewnętrznego i pracy. Jej życie jest odpowiedzią na pełne obaw pytania, które dręczą także dzisiejszego człowieka.

       Siostra Klara była mistyczką i to utrudnia nam dostęp do jej zrozumienia. Mówi niedwuznacznie, że miłość prowadzi ją do cierpienia z Chrystusem. Jej gotowość do cierpienia z miłości do Jezusa i dla zbawienia ludzi świadczy o jej szczególnej drodze, wyższej drodze, na którą została powołana. Poszła za tym powołaniem z bezwarunkową wiernością i całkowitym oddaniem. Dlatego dla większości z nas jej heroiczna postawa jest raczej niezrozumiała. Może nie jest dla nas wzorem do naśladowania, ale zaprasza nas do zastanowienia się i jest dla nas wyzwaniem.

       Siostra Klara mówi sama: „Nie chodzi w naszym życiu o osiągnięcia, ale o dążenie, nie aby znaleźć, lecz aby szukać. Jeśli tylko szukam, nie mam najmniejszej wątpliwości, że Bóg pozwoli się odnaleźć. To, że stale szukam i dążę do Niego jest wybłaganym przeze mnie największym darem. Będę tak czynić, jeśli kocham Pana. Dlatego moim życzeniem jest, by pozwolił mi kochać się nade wszystko, całkowicie, zawsze" (31.12.1933).

       Tajemnica chrześcijańskiej mistyki okazuje się w tym, że dusza złączona jest z cierpiącym Zbawicielem serdeczną, wewnętrzną, zażyłą miłością. W tym też ukazuje się prawdziwa miłość s. Klary: w świadomym, radosnym przyjmowaniu wszelkiego rodzaju cierpień.

       Łączność z Chrystusem w cierpieniu, jako najwyższy objaw miłości, jest wpisany w tajemnicę Krzyża. Tylko tak i z tego punktu widzenia jest zrozumiała wypowiedź s. Klary: „Ja pożądam z tęsknotą cierpienia, bo Cię kocham, mój Boże, albowiem chcę pocieszyć Cię w cierpieniu poprzez moje cierpienie. Nie proszę Cię o wynagrodzenie za to. Wiem, kiedyś podarujesz mi Siebie, na wieczne posiadanie z czystej miłosiernej miłości. Mój Boże, daj mi miłość i łaskę, bym mogła i umiała cierpieć".

       Jej pragnienia śmierci nie należy rozumieć jako zmęczenie życiem, gdy pisze: „Moja biedna dusza przepełniona jest niewypowiedzianym pragnieniem miłości Boga, tak, że często chce mi się płakać i jestem jak dziecko, które z tęsknoty za rodzinnym domem już nie może wytrzymać. Moim jedynym pragnieniem jesteś Ty, o Boże".

       Ostatnie życzenie bożonarodzeniowe w 1936 r. śmiertelnie chorej brzmiało: „Cierpieć, a potem umrzeć. Bo moja dusza cierpi głód Boga. Moja najpiękniejsza radości! Zobaczyć jak moja cielesność rozpada się i ufać, że zmierza do odkupienia". Całkowicie przeniknięta miłością mogła s. Klara z przekonaniem powiedzieć i być nam przykładem: „Wszelkie cierpienie z Twojej woli chętnie przyjmuję. Panie, jestem gotowa przyjąć je z radością".

       Tutaj widać czym jest mistyka: „Dojrzały zewnętrzny stosunek do Boga i wewnętrzna łączność z Bogiem, jak daleko to w ogóle możliwe jest tu na ziemi. Chodzi o ukrytą tajemnicę Miłości, w ścisłym tego słowa znaczeniu. Mimo samoodkrycia się Boga przez Objawienie, nie możemy go ostatecznie ani całkowicie pojąć, zrozumieć i poznać, zwłaszcza w tajemnicy Krzyża. Wierzącym i w jakiś sposób mistycznie ubogaconym ludziom jest dane, choć w różnym stopniu, tę tajemnicę nieco rozświetlić, ale w bardzo ograniczonym zakresie i niepełnym rozumieniu. Dojrzałość wiary i głęboka miłość prowadzi „nowego człowieka" do olśnienia, iż w życiu chodzi o oddanie i bezwarunkową dyspozycyjność, o mistyczną jedność z Umiłowanym".

       Jest to u Klary Fietz - jak również u wszystkich mistyków - złączone z jednej strony ze świadomością największego szczęścia, na skutek trwania w samotności z Miłością, a z drugiej strony ze stanami najgłębszej ciemności i oddalenia Boga, i jakby pozostawanie na pustyni. Zniechęcenie, lęk, zagubienie, opuszczenie i pokusa zwątpienia stoją naprzeciw stanom spełnienia i uszczęśliwienia.

       Należy jeszcze raz przypomnieć, że s. Klara była osobowością pełną życia. Zaś swoje nadzwyczajne doświadczenia jako mistyczki, przenosiła w zwyczajne życie codzienne. Nie unosiła się nad ziemię, lecz stała w samym środku życia.

       Mistyka krzyża nie próbuje wyjaśnić krzyża - chodzi o niesienie krzyża i naśladowanie Pana, zaś śmierć jest posiewem miłości dla życia wiecznego. Siostra Klara przekonana jest także o tym, że prawdziwa miłość objawia się w ofierze. Każdy trud jest radością, jeśli może posłużyć jako wyraz miłości. W mistyce miłujący zapomina o sobie do tego stopnia, że to miłosne oddanie się wypełnia jego świadomość i serce oraz prowadzi do całkowitej lecz niepojętej jedności. Fascynacja boskim Ty prowadzi do samozapomnienia. Bóg jest przyczyną, która dźwiga doświadczenie samotności. „Bóg jest zarazem tym, który mnie jako Stwórca przewyższa, ale także przyrzeka dać mi Chrystusa, swe wieczne Słowo, które stało się ciałem i Ducha Świętego, który wszystko ożywia i otwiera dla boskiego Ty. Chrześcijanin wierzy: Jezus Chrystus jest Bogiem i człowiekiem zarazem jak my wszyscy. W śmierci Chrystusa na krzyżu Bóg nie stoi ponad nami w niedostępnej izolacji cierpienia, ale pośród nas jako Ten, który nosi również nasze cierpienia. To przekonanie leży u podstaw chrześcijańskiego cierpienia mistyków, dla których, cierpienie z Chrystusem jest mistycznym doświadczeniem" (pisze Josef Sudbrack). Mistrz Eckhard nazywa cierpienie "najszybszą drogą do Boga". Zaś Teilhard de Chardin pisze: „Tylko miłość przez zjednoczenie może osoby jako takie doprowadzić do doskonałości".

       Każdy ochrzczony powołany jest do życia mistycznego, do miłosnego zjednoczenia z Bogiem przez Chrystusa w Duchu Świętym. Dlatego ważnym jest, by zauważyć, że wśród mistyków spotyka się różne charaktery, z różnym piętnem. Siostra Klara Fietz ukrywała swoje życie mistyka i nie zaniedbywała nałożonej na nią służby dla ludzi w świecie. To nie było jakieś "podwójne życie", lecz życie chrześcijańskie, zmierzające do pełnej świętości. W tym duchu możemy dopiero prawidłowo ocenić jej zapiski dziennika: „Dla mnie życie na ziemi jest ciężkie, bo tu nie jest możliwe całkowite zanurzenie się w Bogu. Teraz dopiero dobrze rozumiem, dlaczego ziemia jest miejscem wygnania. Miłość nie zna żadnej miary, ona nie myśli, nie liczy i nie jest wyrachowana. Pragnienie Boga jest mym wielkim szczęściem i moim wielkim cierpieniem".

       Dziennik s. Klary rozpoczyna się 31 grudnia 1933 r. słowami: „Miłość i oddanie. Wszystko inne jest środkiem do tego, także pokuta. Daj mi tę łaskę, bym kochała Cię bez miary i bez celu". I dalej zaznacza: „Wyobrażam sobie, co to jest niebo: rozpłynąć się w Bogu, być pochłoniętą przez Boga. Moja modlitwa jest bełkotem przed Bogiem, leżeniem przed Nim, wyciąganiem do Niego rąk. Pragnę czuć się zagarniętą przez tę Miłość, która mnie chwyta i do siebie przyjmuje. Jestem tak zuchwałą, wciąż prosząc Boga, żeby mi dał swoje własne serce, żebym Go mogła kochać tak, jak na to zasługuje" (11.1.1934).

       „Odczuwam każdy dzień jako wielką łaskę, ale także jako wielkie cierpienie, gdyż nie mogę całkowicie rozpłynąć się w Bogu" (5.2.1934).

       „Mój Boże, Ty wprowadziłeś mnie do ogrodu Twojej miłości, a teraz łaknie moja dusza tego, by całkowicie rozpłynąć się w Tobie. Nie wiem, w jaki sposób mogłoby się to dokonać, ale cała moja istota gorąco tego pragnie. A Ty jesteś przecież wszechmogącym Bogiem, Ty tego dokonasz" (9.2.1934).

       „Nie mogę żyć bez Ciebie. Kochać i cierpieć. W miłości i cierpieniu posiadać Ciebie, więcej niczego nie chcę, o mój Boże" (18.3.1934).

       „Wiem, że niczego nie potrafię i jestem całkiem biedna. Pragnę tylko miłości, bezgranicznej miłości, Ciebie kochać w czynie i prawdzie. O Miłości, pozwól mi połączyć się z Tobą w miłości i cierpieniu" (1.4.1934).

       „Będę kiedyś bardzo biedną stać przed swoim Bogiem, gdy otworzy się przede mną wieczność. Jednak wydaje mi się, że On rozszerzy wtedy płaszcz swojej miłości i okryje mnie. Chętnie pragnę być całkiem biedną, jeśli tylko Ciebie będę mogła kochać i uwielbiać" (7.4.1934).

       „Tylko Ciebie samego pragnę kochać całą duszą. Uczyń, bym to potrafiła także wtedy, gdy tego nie odczuwam i nie wiem. Nie chcę uczucia miłości, pragnę samej miłości i Ciebie, wieczna Miłości" (13.4.1934).

       „Miłość, która w Jezusie nie widzi przede wszystkim Ukrzyżowanego, jest powierzchowna. Kto sięga do głębi miłości, znajduje miłość cierpiącą. Muszę kochać krzyż, nie potrafię inaczej. Miłość nie może żyć bez cierpienia" (16.8.1934).

       „Wpadam w sprzeczność. Pragnę kochać życie, ze względu na cierpienie, gdyż wtedy mogę najbardziej wiarygodnie powiedzieć Bogu, że Go kocham - mimo to nie potrafię okiełzać mego gorącego pragnienia Boga" (4.10.1934).

       „Bardzo skłaniam się do tego, by wierzyć, że ta cała beznadziejność i zupełna niezdolność jest od Niego miłosnym pozdrowieniem, że daje mi okazję powiedzieć Mu przez to, że chcę Go bez ograniczenia kochać. Dla mnie Jezus jest ten Ukrzyżowany. Kochać i cierpieć jest rytmem mego życia" (11.10.1934).

       O bliźnich nic nie mówić, czego z miłością nie mogłabym powiedzieć w ich obecności" (23.11.1934).

       „Kto rzuci się w nieskończoną otchłań Bożej miłości, utonie ale przy tym znajdzie życie. Panie, umrzeć albo cierpieć" (19.3.1935).

       „Być niezauważoną, zapomnianą i nieszanowaną, cierpieć w najgorszej celi - to jedyne życzenie, jakie mogłabym mieć" (1.9.1935).

       „Panie, z miłości do Ciebie znosić wygnanie! Jednak złagodź je przez cierpienie. Siostro śmierci! Od dawna już tęsknię za Tobą, wyczekuję cię, moja najlepsza przyjaciółko. Lecz jeśli jeszcze nie możesz przyjść, to przyślij mi swoją równie światłą i miłą siostrę: cierpienie. Miłość ma pierwszeństwo. Być głupią u Boga - tej głupoty nauczyłam się u Ciebie, Boże". („... bowiem, co jest głupstwem u Boga, przewyższa mądrością ludzi" [l Kor 1,25]) (2.9.1935).

       „Im więcej szukam cierpienia, tym mniej go znajduję. Gdyż zawsze znajduję przy tym Boga. A z radości z Niego i z miłości do Niego, cierpienie blednie i znika. Raz będę mogła umrzeć, to jest moją pociechą" (2.9.1935).

       „Wszystko żyje według praw, które ustanowił Bóg. Moim prawem jest miłość. A to prawo miłości jest zjednoczeniem i posiadaniem. Zaś życie miłości jest niewypowiedzianą rozkoszą i niewypowiedzianym bólem. Myślę często o śmierci, bo nie mogę umrzeć i cierpię, bo nie dosyć cierpię" (3.9.1935).

       „Nic nie napełnia mnie większą radością niż myśl o śmierci. W każdej chwili jestem gotowa, by z radością iść z nią. Kochana siostro śmierci! Moja dusza bardzo łaknie Boga. Miłość jest moim wielkim i jedynym cierpieniem" (6.10.1935).

       „Miłość, która nie da się wykorzystać przez innych, nie jest miłością" (29.10.1935).

       „Mnie wyniszcza tęsknota za ostatecznym i najgłębszym zjednoczeniem się z Bogiem po śmierci. Tylko wola Boża utrzymuje mnie w tym życiu oraz myśl, że mogę Boga coraz bardziej uwielbiać" (5.11.1935).

       „Miłość jest moim życiem i moją śmiercią" (29.12.1935).

       "Droga przede mną jest jasna: miłość. Jedni zmierzają do miłości Boga przez ćwiczenie się w cnotach. Ja idę przez miłość do cnoty. Doszłam do tego, bo to była droga małej św. Teresy. Jednak nie nauczyłam się jej od niej. Bóg sam zaprowadził mnie na nią. A teraz widzę, że już nią idę. Ach, jak łatwa jest ta droga. Droga i cel, wszystko jest miłością" (4.3.1936).

       „Nie tak: Marta i Maria po kolei, raz to, drugi raz tamto, lecz obie razem. Na zewnątrz Marta, a wewnątrz Maria" (17.8.1936).

       „Ty wielki boski Kochany, miej litość nad swoją małą kochaną i zabierz ją do siebie. Co tu po mnie, kiedy każda tkanka pcha mnie do Ciebie? Tylko Twoja wola, Mistrzu! Czy jest możliwe widzieć Ciebie i nie pragnąć?" (5.1.1937).

       „Cierpienie - ono otwiera mi drogę do Ciebie. Czy naprawdę mogę mieć nadzieję, że ta droga zaprowadzi mnie w końcu do Ciebie, Boże? Co za błogość leży w tej nadziei" (27.1.1937).

       Siostra Klara znała dystans i bliskość do Boga i do ludzi. Nie szukała niczego prócz Jezusa Chrystusa, a zwłaszcza tego ukrzyżowanego. Siostra Klara też, jak mało kto z jego uczniów, uznawała św. Franciszka za swój doskonały wzór i przykład.

       W życiu z Bogiem także dla mistyków nie ma miejsca na "egoizm we dwoje", lecz zawsze w zjednoczeniu z Ukochanym. W tym zawiera się zbawienie człowieka. Zaś cierpienie, według przykładu Jezusa, staje się wyrazem i znakiem miłości oraz źródłem zbawienia.

       Także w każdej prawdziwej miłości wśród ludzi sprawdza się, że cierpienie i ból stają się często największym znakiem miłości. Łączność z Chrystusem w codzienności życia nie ogranicza się tylko do fałszywie rozumianego życia wewnętrznego, lecz znajduje swą przestrzeń i spełnienie w trwałej otwartości na wolę Bożą i potrzeby ludzi. Siostra Klara uważała siebie za pielgrzyma na wygnaniu, a zarówno osamotnienie, jak i zjednoczenie z Bogiem w miłości przeżywała w ukryciu, oraz spokojnie i bez użaleń znosiła wytrwale ciężar dnia codziennego. To jest typowy, choć nadzwyczajny sposób życia mistycznego s. Klary.

 

 

Źródło:
O. dr Basilius Senger OSB - STWORZONA DO MIŁOŚCI. Siostra dr Klara Fietz - pedagog.
Komitet Siostra Klara Fietz, Graz, 1996.

 

 


Powrót do Strony Głównej